poniedziałek, 26 lutego 2018

Miłości i nie

sama sobie dedykuję bo tata zamknął mnie w wieży

Erazmie, 22 listopada 1963

jestem pewna że napisałeś do mnie list
wiersz miłosny tęskną piosnkę zza morza
mam tam alabastrową skórę nogi jak greckie
boginie i włosy wylane z atramentem
do szklanki mleka
to byłby taki piękny nagrobek prawda
chłopaku?

niedziela, 11 lutego 2018

Bajki matrioszki

Bajki matrioszki

            Dziewczyna była Ruską, ale miała fajny tyłek i podobno rodziców porwanych przez potwory morskie. Jej młodszy brat płakał gdzieś w tle, a ja wciąż nie mogłem przestać zastanawiać się, jaka jest w łóżku. Nadia, Katia czy inna Nastazja, nie byłem dokładnie pewien, uśmiechała się, zalotnie okręcając się wokół paluszka. Cholerna kokietka, pomyślałem i przesiadłem się tak, by za chwilę przez przypadek dotknąć idealnego jej uda.

poniedziałek, 11 grudnia 2017

Przecier z ukochanego

Przecier z ukochanego

Mordercze Pomidory zdradziły mi sekret. Spotkałam je kiedyś na imprezie, sączyły kwaśne drinki, wiadomo, cześć mała, gadka-szmatka o tym, że mam gładką buzię, długie do nieba nogi i że wzbudzam erekcje nawet u warzyw. Technicznie rzecz biorąc, jesteśmy owocami. Czerwonymi, soczystymi i krwiożerczymi. W sumie to zero pomysłu na podryw, nieśmieszne żarty o marchewkach i fatalne ruchy na parkiecie. Ale zdradziły mi sekret. Chciały wytłumaczyć co i jak. Znam się na takich, odsłaniam kolanko, to zawsze działa, łapią haczyk, daję im swój numer, a one mi przepis na przecier z ukochanego.

piątek, 21 lipca 2017

Burger Everetta

Burger Everetta

“I never said half the crap people said I did.”
Albert Einstein

Podrzędny bar w amerykańskim stylu, wokół kręcą się niespecjalnie ładne kelnerki, odsłaniają dużo, ale też nie warto patrzeć, bo to nienajlepsza z możliwych rzeczywistości. Ociągają się, mylą zamówienia i brzydko żują gumy. No i kręcą nosem, bo ich klient pali niemożliwie. Jednego za drugim, papieros za papierosem, dymi już prawie uszami i oknami, a jeszcze przed chwilą wydawało się, że to miejsce nie może być już bardziej brudne. Jednak podobno to szycha, szef kazał dogadzać, muszą więc co chwilę latać, dolewać dżin z tonikiem i podawać burgery, jednego za drugim. Co za obleśny typ, kelnerki szeptają między sobą, zakładając się, po którym pęknie, brzuch się nadyma, broda ocieka keczupem, brzuch nie przestaje rosnąć, okulary parują od dymu, ale gość nie zamienia się w bombę jądrową. Gość niczym się nie przejmuje, jest naukowcem, więc głównie fantazjuje i myśli Bóg-wie-o-czym. Na przykład: o miejscu, w którym góra burgerów i trzy paczki fajek na dzień to szczyt zdrowego trybu życia.

środa, 12 lipca 2017

Manifestyn

Manifestyn

Dzień dobry, chciałbym zostać uchodźcą.
Zakochać się w twojej córce, postawić jej kawę,
zabrać do kina, powiedzieć, że jest najlepsza,
że ma nogi jak miód, oczy ifryta, miętowy język,
kiedy palimy jednego papierosa na pół,
że wtedy kołdra przypomina mi wydmy,
siedem lasów, siedem gór, które musiałem przejść
w drodze do łóżka, na kolację i śniadanie,
ugotowałbym coś egzotycznego, pokazał dużo,
jak pali się fajkę zamiast ludzi.

wtorek, 23 maja 2017

Na koniec świata i jeszcze bliżej

Na koniec świata i jeszcze bliżej

fot. Agata Chylińska
Niedziela biała jak chmury, jak kitle i jak gorączka, która zawładnęła mieszkańcami Przezmarka w pewien majowy weekend. Do urokliwej wsi w pomorskim przyjechała grupka medyków, żeby za darmo przebadać tę niewielką społeczność. Udało się to prawie 80 mieszkańcom – daje to jakieś 20, może 25% całej ludności tej urokliwej miejscowości. I dużo, i mało. A chętnych było znacznie więcej, w kolejkach pod gabinetami, zaimprowizowanymi w salach szkolnych, dochodziło do kłótni, powstawały komitety kolejkowe. Aż chciałoby się powiedzieć z ironicznym uśmieszkiem, że przez ponad 25 lat nic się nie zmieniło.

sobota, 6 maja 2017

Nogi, które leczą

Nogi, które leczą

241543903, czyli wszystkim tym, którzy też pchają głowy tam, gdzie nie trzeba

Z nudów zjadam sobie właśnie pani nogi. Proszę się nie gniewać bardzo. Próbuję się delektować, ale nic z tego, zbyt łapczywie pochłaniam kawałek po kawałku, to silniejsze ode mnie. Pani ma nogi, które leczą. Są długie do nieba, zamiast skóry miód i rozlane mleko, nie ma co płakać, to wspaniały smak. Uśmiechają się, puszczając oczko. I tylko od czasu do czasu gdzieś nad kolankiem przydarzy się jakiś pieprzyk, bo przecież diabeł tkwi w przyprawach.
            I proszę, proszę, pani chyba właśnie popatrzyła, jak patrzę? Czy można prosić o jeszcze jeden raz?